Polityka i spoleczenstwo

Człowiek Nawrockiego zaczął mówić o związkach, a potem przyszła TA riposta. "Szukam i nie znajduję"

28 maja 2026, 17:44481 wyswietlen
Udostępnij:

Karol Nawrocki przekazał ustami swojego ministra, że nie ma mowy o żadnych związkach partnerskich. Katarzyna Kotula skwitowała to krótko, ale wyjątkowo celnie. Oj, te słowa zabolą prawicowych rozwodników! Dopóki śmierć albo panienka nas nie rozłączy Mamy 2026 rok, ale polska prawica wciąż boi się jak ognia legalizacji związków partnerskich. Wiadomo: to przecież nie po katolicku, a w tym kraju jak nie po katolicku, to znaczy, że źle, dziwacznie i niebezpiecznie dla Polski. Dla polityków prawicy „po katolicku” to znaczy „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. No, chyba, że akurat trafi się młoda, chętna i ponętna asystentka albo inna dama, dla której warto powalczyć o powtórkę ślubu kościelnego. Prawda, panie Jacku? Rozmodleni, ale rozwiedzeni, płacący alimenty prawicowcy dostają białej gorączki na samą myśl o szczęśliwych, kochających się i sobie wiernych parach jednopłciowych. Panowie, zazdrość to też jest grzech! Teraz sprawa związków partnerskich znowu powraca. We wtorek 26 maja komisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących statusu osoby najbliższej w związku i umowy o wspólnym pożyciu zakończyła prace nad regulacjami zaproponowanymi przez rząd. W kolejnym kroku oba projekty ustaw – zasadniczej i wprowadzającej – trafią do Sejmu na drugie czytanie, podczas którego mają zostać przyjęte poprawki, głównie techniczne i doprecyzowujące. Nawrocki mówi „nie”,

Człowiek Nawrockiego zaczął mówić o związkach, a potem przyszła TA riposta. "Szukam i nie znajduję"

Karol Nawrocki przekazał ustami swojego ministra, że nie ma mowy o żadnych związkach partnerskich. Katarzyna Kotula skwitowała to krótko, ale wyjątkowo celnie. Oj, te słowa zabolą prawicowych rozwodników!

Dopóki śmierć albo panienka nas nie rozłączy

Mamy 2026 rok, ale polska prawica wciąż boi się jak ognia legalizacji związków partnerskich. Wiadomo: to przecież nie po katolicku, a w tym kraju jak nie po katolicku, to znaczy, że źle, dziwacznie i niebezpiecznie dla Polski. Dla polityków prawicy „po katolicku” to znaczy „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. No, chyba, że akurat trafi się młoda, chętna i ponętna asystentka albo inna dama, dla której warto powalczyć o powtórkę ślubu kościelnego. Prawda, panie Jacku?

Rozmodleni, ale rozwiedzeni, płacący alimenty prawicowcy dostają białej gorączki na samą myśl o szczęśliwych, kochających się i sobie wiernych parach jednopłciowych. Panowie, zazdrość to też jest grzech!

Teraz sprawa związków partnerskich znowu powraca. We wtorek 26 maja komisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących statusu osoby najbliższej w związku i umowy o wspólnym pożyciu zakończyła prace nad regulacjami zaproponowanymi przez rząd. W kolejnym kroku oba projekty ustaw – zasadniczej i wprowadzającej – trafią do Sejmu na drugie czytanie, podczas którego mają zostać przyjęte poprawki, głównie techniczne i doprecyzowujące.

Nawrocki mówi „nie”, Kotula odbija piłeczkę

Już wiadomo, że przeciwny związkom partnerskim będzie prezydent. Stanowisko Karola Nawrockiego w tej sprawie przedstawił podczas konferencji prasowej Paweł Szefernaker, który podkreślił, że „nie ma i nie będzie zgody pana prezydenta na legalizację związków partnerskich”.

— Te ustawy, które dzisiaj są procedowane, de facto wprowadzają instytucję związku partnerskiego. Jedna ustawa definiuje umowę, a druga wprowadza do całego systemu prawnego Polski instytucję związku partnerskiego i partnera. Jest to ustawa, która zmienia ponad 200 innych ustaw dostosowując system do zrównania związku partnerskiego z małżeństwem — ocenił Szefernaker.

Do jego słów odniosła się Katarzyna Kotula, była ministra ds. równości, która gościła w programie „Tłit” w Wirtualnej Polsce. – Chciałabym zapytać pana prezydenta, czy wie, czym jest związek partnerski. Bo związek partnerski to mogą być to może być para hetero: pani Ania, która się rozwiodła, zabrała dwie córki i pan Tomek, który też się rozwiódł, zabrał syna. Dzisiaj tworzą oni rodzinę, żyją wspólnie – mówiła posłanka Nowej Lewicy.

– W przypadku par jednopłciowych nie ma żadnego innego rozwiązania. Panie prezydencie, wykonanie wyroku TSUE i decyzja chociażby USC we Wrocławiu, który nie czekał na systemowe rozwiązanie, dotyczyły pary dwóch mężczyzn, którzy żyją ze sobą 48 lat. Szukam na prawicy tak długiego stażu i nie znajduję powiedziała. Nic dodać, nic ująć.

Źródło: Wp.pl

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz