Iga Świątek opowiedziała o wszystkim Anicie Werner. TAK zareagowała na szokującą wiadomość. "Myślały, że ktoś zmarł" - CrowdMedia
Iga Świątek brała udział w sesji zdjęciowej, gdy przyszedł email, który zwalił ją z nóg. Polka wyznała, że od razu zalała się łzami.

Iga Świątek brała udział w sesji zdjęciowej, gdy przyszedł email, który zwalił ją z nóg. – Była to mieszanka niezrozumienia, paniki i było dużo płaczu – wyznała tenisistka w szczerej rozmowie z Anitą Werner.
Groziły jej 2 lata dyskwalifikacji
Pod koniec listopada Iga Świątek wydała specjalne oświadczenie, w którym opowiedziała o ostatnich wydarzeniach, z jakimi musiała się zmierzyć. Jak się okazuje, polska tenisistka opuściła kilka turniejów z powodu zawieszenia – wszystko przez wykrycie w jej organizmie śladowego, „najmniejszego w historii” stężenia zabronionej substancji – trimetazydyny. Choć Polka o niczym nie wiedziała, a jej niewinność nie ulega najmniejszej wątpliwości, to kariera zawisła na włosku.
A było tak: Przed sierpniowym turniejem w Cincinnati, a tuż po igrzyskach olimpijskich Iga Świątek została poddana kontroli antydopingowej. Równo miesiąc później raszynianka otrzymała informację, która zwaliła ją z nóg. Wynik był pozytywny, co brzmiało jak wyrok – za doping grożą nawet dwa lata bezwzględnej dyskwalifikacji.
Jak się okazało, cała partia melatoniny, którą przyjmuje Iga, była zanieczyszczona trimetazydyną. 23-latka przyjęła więc niedozwoloną substancję zupełnie nieświadomie i to ona jest ofiarą całej sytuacji. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, choć kosztowało tenisistkę wiele nerwów.
„Było dużo płaczu”
Teraz Iga Świątek wystąpiła w programie „Fakty po Faktach” i opowiedziała Anicie Werner o kulisach dnia, który mógł pogrążyć jej karierę. – Byłam na sesji zdjęciowej, w połowie, więc wiedziałam, że muszę ją dokończyć, ale moja reakcja była bardzo gwałtowna. Właściwie była to mieszanka niezrozumienia, paniki i było dużo płaczu – wyznała Iga Świątek.
„Horror. I ogromne rozczarowanie. Na początku myślałam, że to wszystko spotkało mnie dlatego, że gram w tenisa”.
W rozmowie z Anitą Werner w #FaktypoFaktach Iga Świątek po raz pierwszy od ujawnienia informacji o jej tymczasowym zawieszeniu, opowiedziała o kulisach i kosztach… pic.twitter.com/W9Rr532fub
— tvn24 (@tvn24) December 6, 2024
Jak się okazuje, dramatyczna wiadomość przyszła na skrzynkę pocztową tenisistki. – Dostajemy powiadomienie e-mailowo i SMS-em, jeśli jest jakikolwiek problem albo np. jeśli jest jakieś powiadomienie, że musimy uzupełnić coś w naszych dokumentach. No i tym razem otworzyłam tego e-maila, myślałam, że to jest powiadomienie, które po prostu automatycznie dostają zawodnicy, gdy np. właśnie musimy coś zrobić — wyjaśniła Świątek.
— Ale tym razem okazało się, że ten mail był o wiele bardziej poważny. Generalnie nie byłam w stanie doczytać go do końca, bo już zalałam się łzami. Moje menadżerki powiedziały, że moja reakcja była taka, że myślały, iż ktoś zmarł lub coś poważnego stało się ze zdrowiem. Cieszę się, że nie byłam sama, bo mogłam oddać im telefon i pokazać co się stało… — wyznała Iga.
Zawieszenie Igi Świątek wygasło w środę 4 grudnia.
Źródło: eurosport.tvn24.pl
Udostepnij artykul
