Kaczyński chrumka przed kamerą, leśnik reaguje na mądrości prezesa o dzikach. „Nie zna się”
Jarosław Kaczyński zaskoczył dziennikarzy, gdy na sejmowym korytarzu zaczął udawać… dzika. Pewien doświadczony leśnik ocenił słowa prezesa na temat tych zwierząt. Prezes udaje… dzika We wtorek Jarosław Kaczyński rozmawiał z dziennikarzami na sejmowym korytarzu. Głównym tematem dyskusji były naturalnie węgierskie wybory, ale na koniec padło niespodziewane pytanie o dziki. – Co polska powinna zrobić w temacie problemu dzików? Coraz więcej jest przypadków, że dziki są odstrzeliwane – rzucił jeden z dziennikarzy. Prezes nie zignorował tego niespodziewanego pytania i poczęstował słuchaczy soczystą anegdotką. – Ja panu mogę powiedzieć tak. Kiedyś byłem na wakacjach, nawet pamiętam, który to był rok, 1992. W leśniczówce, a obok była wielka zagroda leśna, tam była masa zwierząt najróżniejszych w tym ogromne stada dzików. I wtedy leśnicy mi powiedzieli: „może pan tam chodzić, tylko jak idą dziki, nawet wielkim stadem, to trzeba na nie iść, nie można się przestraszyć. Samce mogą się odwracać i tak chrumkać, chrum chrum – opowiadał prezes, dbając o odpowiednie odwzorowanie dźwięków wydawanych przez dziki. Ten występ spotkał się z entuzjazmem słuchaczy. – No i mają te kły. Ale trzeba na nie iść. I ja tak robiłem i żyję – skwitował swoją opowieść Jarosław Kaczyński. Leśnik: „Kaczyński nie zna się na leśnictwie” Dziennikarze „Faktu” podpytali pewnego

Jarosław Kaczyński zaskoczył dziennikarzy, gdy na sejmowym korytarzu zaczął udawać… dzika. Pewien doświadczony leśnik ocenił słowa prezesa na temat tych zwierząt.
Prezes udaje… dzika
We wtorek Jarosław Kaczyński rozmawiał z dziennikarzami na sejmowym korytarzu. Głównym tematem dyskusji były naturalnie węgierskie wybory, ale na koniec padło niespodziewane pytanie o dziki.
– Co polska powinna zrobić w temacie problemu dzików? Coraz więcej jest przypadków, że dziki są odstrzeliwane – rzucił jeden z dziennikarzy. Prezes nie zignorował tego niespodziewanego pytania i poczęstował słuchaczy soczystą anegdotką.
– Ja panu mogę powiedzieć tak. Kiedyś byłem na wakacjach, nawet pamiętam, który to był rok, 1992. W leśniczówce, a obok była wielka zagroda leśna, tam była masa zwierząt najróżniejszych w tym ogromne stada dzików. I wtedy leśnicy mi powiedzieli: „może pan tam chodzić, tylko jak idą dziki, nawet wielkim stadem, to trzeba na nie iść, nie można się przestraszyć. Samce mogą się odwracać i tak chrumkać, chrum chrum – opowiadał prezes, dbając o odpowiednie odwzorowanie dźwięków wydawanych przez dziki. Ten występ spotkał się z entuzjazmem słuchaczy. – No i mają te kły. Ale trzeba na nie iść. I ja tak robiłem i żyję – skwitował swoją opowieść Jarosław Kaczyński.
Leśnik: „Kaczyński nie zna się na leśnictwie”
Dziennikarze „Faktu” podpytali pewnego doświadczonego leśnika, czy prezes faktycznie zna się na dzikach.
– Zwierzęta nie chcą spotykać się z człowiekiem. Nawet oswojony, przyjazny pies potrafi nagle ugryźć. Dlatego zawsze lepiej zachować ostrożność – przyznał rozmówca „Faktu”. Zaznaczył przy tym, że sytuacja może zrobić się niebezpieczna, gdy w stadzie znajdzie się locha z młodymi.
– Wtedy staje się agresywna, jak każda matka broniąca swoich dzieci – wskazał leśnik. Przypomniał też, że i w lesie, i w mieście można natknąć się na zwierzę zarażone wścieklizną. A ono zachowuje się nieprzewidywalnie.
– Wtedy instynkt już nie działa tak jak powinien i takie zwierzę może nie uciec. Pan Kaczyński na leśnictwie się nie zna. I Bogu dzięki – skwitował leśnik.
Źródło: Fakt
Udostepnij artykul
