Nawrocki przyszedł do programu i odkrył karty. OTO jego główny cel! „Jestem zwolennikiem systemu...”
Karol Nawrocki ujawnił, jaki jest jego polityczny cel. Chodzi o zmianę konstytucji i ustroju w Polsce. – Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego – oświadczył. Jednym z głównych celów nowego prezydenta jest przygotowanie nowej konstytucji. Już w swoim pierwszym prezydenckim orędziu, tuż po zaprzysiężeniu, Karol Nawrocki przekonywał, że po blisko 30 latach od przyjęcia Konstytucji jesteśmy „w zupełnie nowej sytuacji społecznej” i trzeba pracować nad „rozwiązaniami nowej ustawy zasadniczej”. Projekt ma być gotowy w 2030 roku. Temat nowej konstytucji poruszono podczas rozmowy z prezydentem w Kanale Zero. Gdy dyskutowano o kompetencjach rządu, Nawrocki przyznał, że popiera zmianę polskiej konstytucji i – zero zaskoczenia – najchętniej zmieniłby ustrój na prezydencki. – Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego – oświadczył. Prezydentowi nie podoba się, że o władzy w Polsce decyduje „partyjna pragmatyka”. Jako przykład podał funkcję marszałka Sejmu. – My dzisiaj jesteśmy w sytuacji, gdzie marszałkiem Sejmu jest człowiek z dwudziestoma dwoma tysiącami głosów – powiedział, odnosząc się do Włodzimierza Czarzastego. Przekonywał, że nadszedł czas na zmianę konstytucji. – Mam nadzieję, że wszyscy w Polsce zrozumieją, że tak dalej żyć w Polsce nie można, że potrzebujemy nowej konstytucji. Konstytucja z 1997 roku po prostu się wyczerpuje na naszych oczach – mówił Nawrocki. – Ja nie myślę o konstytucji dopasowanej

Karol Nawrocki ujawnił, jaki jest jego polityczny cel. Chodzi o zmianę konstytucji i ustroju w Polsce. – Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego – oświadczył.
Jednym z głównych celów nowego prezydenta jest przygotowanie nowej konstytucji. Już w swoim pierwszym prezydenckim orędziu, tuż po zaprzysiężeniu, Karol Nawrocki przekonywał, że po blisko 30 latach od przyjęcia Konstytucji jesteśmy „w zupełnie nowej sytuacji społecznej” i trzeba pracować nad „rozwiązaniami nowej ustawy zasadniczej”. Projekt ma być gotowy w 2030 roku.
Temat nowej konstytucji poruszono podczas rozmowy z prezydentem w Kanale Zero. Gdy dyskutowano o kompetencjach rządu, Nawrocki przyznał, że popiera zmianę polskiej konstytucji i – zero zaskoczenia – najchętniej zmieniłby ustrój na prezydencki.
– Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego – oświadczył. Prezydentowi nie podoba się, że o władzy w Polsce decyduje „partyjna pragmatyka”. Jako przykład podał funkcję marszałka Sejmu.
– My dzisiaj jesteśmy w sytuacji, gdzie marszałkiem Sejmu jest człowiek z dwudziestoma dwoma tysiącami głosów – powiedział, odnosząc się do Włodzimierza Czarzastego. Przekonywał, że nadszedł czas na zmianę konstytucji.
– Mam nadzieję, że wszyscy w Polsce zrozumieją, że tak dalej żyć w Polsce nie można, że potrzebujemy nowej konstytucji. Konstytucja z 1997 roku po prostu się wyczerpuje na naszych oczach – mówił Nawrocki. – Ja nie myślę o konstytucji dopasowanej do prezydenta Karola Nawrockiego. Ja myślę o czymś, co będzie po 2030 roku. Ja nie będę beneficjentem – przekonywał, a Krzysztof Stanowski zauważył, że to się okaże, że przecież Nawrocki może powalczyć w 2030 roku o drugą kadencję.
– Jestem gotowy do wszelkich poświęceń w tej kwestii, do stworzenia konstytucji, która w momencie konstytucyjnym obudzi nawet tych, którzy nazywają mnie zdrajcą. My się musimy obudzić, musimy zmienić Konstytucję Rzeczypospolitej dla naszych dzieci i dla naszych wnuków, to jest ten moment – wskazał. Nawrocki, mówiąc o wadach obecnej ustawy zasadniczej, nie zauważa – albo nie chce zauważyć – że to nie konstytucja nakazuje mu ignorować wybranych przez Sejm sędziów TK czy wskazanych przez MSZ ambasadorów. Może się wydawać, że konstytucja nie działa, ale to tylko dlatego, że nie pisano jej z myślą o tym, że pojawią się politycy ignorujący jej zapisy. Niech Nawrocki odpowie sobie na pytanie – czy faktycznie potrzebujemy nowej konstytucji, czy raczej prezydenta, który respektuje obecną.
Udostepnij artykul
