Po godzinach

Nerwus w TV Republika! Krzyczy nawet na reporterów, szokujące kulisy. "Co rusz padały wulgaryzmy" - CrowdMedia

13 listopada 2025, 17:07983 wyswietlen
Udostępnij:

Biedni ci pracownicy TV Republika. Wygląda na to, że muszą współpracować z wyjątkowo nerwowym gościem, o czym przekonał się ostatnio na wizji ich wysłannik na Marszu Niepodległości.

Nerwus w TV Republika! Krzyczy nawet na reporterów, szokujące kulisy. "Co rusz padały wulgaryzmy" - CrowdMedia

Biedni ci pracownicy TV Republika. Wygląda na to, że muszą współpracować z wyjątkowo nerwowym gościem, o czym przekonał się ostatnio na wizji ich wysłannik na Marszu Niepodległości.

Marsz Niepodległości od lat wywołuje ogromne kontrowersje, a przy okazji zainteresowanie mediów. I choć w ostatnich latach w Warszawie nie odnotowuje się podczas przemarszu narodowców większych incydentów (poza racami, typowymi dla tego środowiska hasłami czy obrazkami chwiejących się nogach „patriotów”), to jest to główny temat wszystkich wydań serwisów informacyjnych. W sumie to trochę szkoda, bo czy nie lepiej byłoby pokazywać te wszystkie radosne inicjatywy z miast, miasteczek i wsi, które celebrują w inny sposób Święto Niepodległości?

Relacje na żywo podczas tego typu wydarzeń to zawsze ogromne wyzwanie dla wysyłanych na miejsce reporterów. Wiecie jak to jest, zawsze ktoś może złapać za mikrofon, krzyknąć coś, przeszkodzić w pracy. W tłumie i z szalikiem na twarzy każdy jest odważniejszy.

Dziwna sytuacja na antenie

Na tegorocznym Marszu Niepodległości byli też oczywiście przedstawiciele Telewizji Republika. Widzowie prawicowej stacji zobaczyli na ekranach Michała Gwardyńskiego z mikrofonem w ręku. Powinniście go kojarzyć – to taki marny i natarczywy prowokatorek, śliski nawet przez ekran. Wiecie: taki typ, co w szkole do wszystkich fika, a jak dostanie w cymbał to pierwszy biegnie z płaczem poskarżyć się pani. I ten Gwardyński nagle zaczął mówić coś, czego widzowie nie powinni usłyszeć.

– Stoję, jestem – zaczął pracownik Republiki, co zwiastowało katastrofę. – Za chwilę wyruszy kolejny Marsz Niepodległości, co prawda warunki atmosferyczne lekko się pogorszyły… Proszę wydawcę bardzo, by nie krzyczał, nie przeklinał. Ja mówię to do państwa – wypalił nagle. Interesujące, prawda?

Jak się okazuje, wspomniany przez Gwardyńskiego wydawca jest dużym nerwusem i raczej nie ułatwia pracy wysłannikom stacji. – Wszyscy wiemy, że obecny wydawca nie należy do spokojnych osób, przekleństwa czy krzyki są na porządku dziennym. Bardzo się cieszę, zresztą inni też, że te słowa padły na antenie, bo wyszło na jaw, jakie sytuacje zdarzają się w czasie pracy. Nie sądzę, żeby Sakiewicz coś z tym zrobił. Z poprzednimi wydawcami nic nie robił, tak że i tu się najprawdopodobniej nic nie zmieni – powiedział serwisowi Plejada informator z Republiki.

Cholera, jakoś trudno nam im współczuć.

Źródło: Plejada

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz