Pojechali w miejsce, gdzie pracuje Romanowski i... Szok, OTO co zastali dziennikarze. „Na pewno nie tutaj”
Marcin Romanowski zadomowił się w Budapeszcie. Podobno działa w polsko-węgierskim Instytucie Wolności. Ale na dziennikarzy, którzy postanowili zbadać, co dokładnie tam robi, czekała niespodzianka. Marcin Romanowski uciekł z Polski do Budapesztu w grudniu 2024 roku. Na Węgrzech otrzymał azyl polityczny, znalazł sobie też zajęcie – oficjalnie kieruje Polsko-Węgierskim Instytutem Wolności. Ten byt, którego Romanowski jest jedynym pracownikiem, funkcjonuje w ramach Centrum Praw Podstawowych. A to z kolei prawicowy think thank działający w Budapeszcie, związany z Viktorem Orbanem. To właśnie Centrum Praw Podstawowych organizowało węgierską edycję konserwatywnej imprezki CPAC. Nic więc dziwnego, że pod skrzydłami takiej organizacji swoje miejsce znalazł uciekinier z PiS. Co robi Romanowski? No właśnie, ale co on tam konkretnie robi? Postanowili sprawdzić to dziennikarze „Faktu”. Pojechali do Budapesztu, by wypytać o działalność Instytutu Wolności i zakres obowiązków polityka PiS. Dziennikarze „Faktu” zjawili się pod bramą siedziby Instytutu i zadzwonili domofonem. Dopiero po kilku sygnałach ktoś się odezwał. I niespodzianka! – Nie wiem, gdzie mieści się siedziba Węgiersko-Polskiego Instytutu Wolności. Na pewno nie tutaj – powiedziała recepcjonistka. A na pytanie, czy pracuje tu Marcin Romanowski, powiedziała, że „nie wie”. Dziennikarze nie dostali już żadnych wskazówek, jak znaleźć uciekiniera z PiS. Dla Romanowskiego to najprawdopodobniej ostatnie chwile w Budapeszcie. Viktor Orban

Marcin Romanowski zadomowił się w Budapeszcie. Podobno działa w polsko-węgierskim Instytucie Wolności. Ale na dziennikarzy, którzy postanowili zbadać, co dokładnie tam robi, czekała niespodzianka.
Marcin Romanowski uciekł z Polski do Budapesztu w grudniu 2024 roku. Na Węgrzech otrzymał azyl polityczny, znalazł sobie też zajęcie – oficjalnie kieruje Polsko-Węgierskim Instytutem Wolności. Ten byt, którego Romanowski jest jedynym pracownikiem, funkcjonuje w ramach Centrum Praw Podstawowych. A to z kolei prawicowy think thank działający w Budapeszcie, związany z Viktorem Orbanem. To właśnie Centrum Praw Podstawowych organizowało węgierską edycję konserwatywnej imprezki CPAC. Nic więc dziwnego, że pod skrzydłami takiej organizacji swoje miejsce znalazł uciekinier z PiS.
Co robi Romanowski?
No właśnie, ale co on tam konkretnie robi? Postanowili sprawdzić to dziennikarze „Faktu”. Pojechali do Budapesztu, by wypytać o działalność Instytutu Wolności i zakres obowiązków polityka PiS.
Dziennikarze „Faktu” zjawili się pod bramą siedziby Instytutu i zadzwonili domofonem. Dopiero po kilku sygnałach ktoś się odezwał. I niespodzianka!
– Nie wiem, gdzie mieści się siedziba Węgiersko-Polskiego Instytutu Wolności. Na pewno nie tutaj – powiedziała recepcjonistka. A na pytanie, czy pracuje tu Marcin Romanowski, powiedziała, że „nie wie”. Dziennikarze nie dostali już żadnych wskazówek, jak znaleźć uciekiniera z PiS.
Dla Romanowskiego to najprawdopodobniej ostatnie chwile w Budapeszcie. Viktor Orban pożegnał się z władzą, a przyszły premier Węgier Peter Magyar wprost powiedział, że uciekinierzy z PiS nie mają czego w Budapeszcie szukać.
Pożegnanie z azylem
W dzień wyborów na Węgrzech, Romanowski był pytany o przyszłe plany podczas rozmowy z TV Republika.
– Oczywiście nie będę teraz ułatwiał szajce 13 grudnia działania i nie będę ujawniał… – zaczął polityk PiS
– Nowego adresu? – zażartował prowadzący rozmowę dziennikarz.
– Nowego adresu, planu działania – powiedział Romanowski. – To nie rząd decyduje, jak to Peter Magyar próbował przedstawiać, że on będzie osobiście odwoził nas, w kajdankach zespolonych, do Warszawy. To decyduje sąd. Te rzeczy wyglądają inaczej, niż chcieliby silni razem i ci ludzie, którzy zioną prawdziwą nienawiścią. Tak że ja traktuję to jako kwestię drugorzędną – zapewniał Romanowski. Ale walizki ma już zapewne spakowane. O ile wciąż jest w Budapeszcie.
Źródło: Fakt
Udostepnij artykul
