Polityka i spoleczenstwo

Szok! Wyciekły rozmowy, Orban to sługus Putina. "W każdej sprawie jestem do dyspozycji"

7 kwietnia 2026, 12:44498 wyswietlen
Udostępnij:

– Wczoraj nasza przyjaźń weszła na tak wysoki poziom, że mogę pomóc w każdy możliwy sposób – zapewnił Władimira Putina premier Węgier Viktor Orban. Wygląda na to, że przyjaciel PiS właśnie przerżnął nadchodzące wybory. Zagraniczni idole PiS Środowisko PiS i prezydenta ma dwóch zagranicznych bohaterów, o których można mówić dobrze albo wcale. Pierwszy to oczywiście Donald Trump: wzór do naśladowania, zbawca świata i niemal półbóg. Odnosimy nieodparte wrażenie, że ci wszyscy śmieszni posłowie PiS, którzy paradowali po Sejmie w czapeczkach z hasłem „Make America Great Again” chętnie ucałowaliby prezydenta USA – i to nie tylko w sam środek czoła. Drugim idolem jest Viktor Orban. Na Węgrzech kończy się kampania wyborcza, a szef Fideszu chyba zaczyna czuć, że przegra wybory: ostatnio został wybuczany podczas wiecu w Gyor. Wściekły zwrócił się do demonstrantów i powiedział, że wspierają politykę, której on sam się sprzeciwia. Właściwie jego słowa można wpisać w szerszy kontekst: od miesięcy krytykuje europejską pomoc dla Ukrainy. W większości niezależnych sondaży partia TISZA wyprzedza Fidesz. W marcowym badaniu firmy Median demokratyczne ugrupowanie uzyskało aż 58 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy Fidesz – 35 proc. Z kolei najnowsze badanie 21 Research Center daje TISZY 56 proc., a Fideszowi 37 proc.

Szok! Wyciekły rozmowy, Orban to sługus Putina. "W każdej sprawie jestem do dyspozycji"

– Wczoraj nasza przyjaźń weszła na tak wysoki poziom, że mogę pomóc w każdy możliwy sposób – zapewnił Władimira Putina premier Węgier Viktor Orban. Wygląda na to, że przyjaciel PiS właśnie przerżnął nadchodzące wybory.

Zagraniczni idole PiS

Środowisko PiS i prezydenta ma dwóch zagranicznych bohaterów, o których można mówić dobrze albo wcale. Pierwszy to oczywiście Donald Trump: wzór do naśladowania, zbawca świata i niemal półbóg. Odnosimy nieodparte wrażenie, że ci wszyscy śmieszni posłowie PiS, którzy paradowali po Sejmie w czapeczkach z hasłem „Make America Great Again” chętnie ucałowaliby prezydenta USA – i to nie tylko w sam środek czoła. Drugim idolem jest Viktor Orban.

Na Węgrzech kończy się kampania wyborcza, a szef Fideszu chyba zaczyna czuć, że przegra wybory: ostatnio został wybuczany podczas wiecu w Gyor. Wściekły zwrócił się do demonstrantów i powiedział, że wspierają politykę, której on sam się sprzeciwia. Właściwie jego słowa można wpisać w szerszy kontekst: od miesięcy krytykuje europejską pomoc dla Ukrainy.

W większości niezależnych sondaży partia TISZA wyprzedza Fidesz. W marcowym badaniu firmy Median demokratyczne ugrupowanie uzyskało aż 58 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy Fidesz – 35 proc. Z kolei najnowsze badanie 21 Research Center daje TISZY 56 proc., a Fideszowi 37 proc. Jedynie rządowe sondażownie pokazują niewielką przewagę partii Orbana.

Orban jako myszka, Putin jak lew

Wygląda na to, że kariera Orbana może zbliżać się ku końcowi i to z przytupem. Wszystko rozmowy z Władimirem Putinem, do których dotarła agencja Bloombeg. Brzmią one jednoznacznie i pokazują, że premier Węgier chodzi niemal pasku rosyjskiego zbrodniarza. – Wczoraj nasza przyjaźń weszła na tak wysoki poziom, że mogę pomóc w każdy możliwy sposób – miał powiedzieć Putinowi Orban. – Jestem do dyspozycji w każdej sprawie, w której mógłbym okazać się pomocny – dodał premier Węgier.

Podczas rozmowy, która odbyła się 17 października 2025 r. Orban miał porównać się nawet do… zwierzątka ze znanej na Węgrzech bajki Ezopa. Jej bohaterką jest mysz, ratująca lwa uwięzionego w sieci w akcie wdzięczności za to, że wcześniej oszczędzono jej życie. Gdy Putin to usłyszał, aż parsknął śmiechem.

Rozmowy i utrzymywanie relacji z Viktorem Obranem to już nie tylko obciach. To wstyd i niebezpieczeństwo. Ciekawe, czy któregoś dnia przyznają to także politycy PiS i Karol Nawrocki. Bo o węgierskich wyborców jesteśmy coraz bardziej spokojni.

Źródło: Bloomberg

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz