Tragiczny wypadek w Wejherowie. Kierowcy ktoś pomógł w ucieczce?! "Będziemy dokładnie ustalać..." - CrowdMedia
Trwa ustalanie przyczyn i przebiegu tragicznego wypadku w Wejherowie. Wiadomo, ze domniemany sprawca porzucił auto w okolicy. Jak więc przebył kolejnych 40 kilometrów?

Trwa ustalanie przyczyn i przebiegu tragicznego wypadku w Wejherowie. Wiadomo, ze domniemany sprawca porzucił auto w okolicy. Jak więc przebył kolejnych 40 kilometrów?
Mamy problem, degeneraci za kółkiem
Wypadek w Wejherowie to jest jedna z tych wiadomości, po których w człowieku buzuje krew. I tak tydzień po tygodniu: znowu doszło do tragicznego wypadku, znowu okazuje się, że kierujący w ogóle nie miał prawa wsiadać za kółko, znowu jakaś rodzina opłakuje śmierć dziecka. Policja zatrzymuje pijanych albo naćpanych łachudrów prowadzących pojazdy, sądy wydają jakieś wyroki, a oni jeżdżą dalej i jeszcze czasami nagrywają swoje popisy. I nie ma na to, do cholery siły. To są realne problemy, które bulwersują miliony Polaków, a nie jakieś zwrotne butelki, komisje śledcze czy inne prohibicje.
We wtorek, 7 października, ok. godz. 19:30 w Łebieńskiej Hucie, niedaleko Wejherowa potrąconych zostało czterech chłopców, dwaj z nich to bracia. Wszyscy byli w wieku od 10 do 16 lat, trzech jechało na rowerach, a jeden szedł. W nastolatków wjechał w nich samochód osobowy, opel.
Niestety 10-latek zmarł na miejscu – ratownicy starali się go reanimować, ale na próżno. W bardzo ciężkim stanie jest 12-latek, któremu amputowano lewą nogę. W szpitala z urazami głowy, rąk i nóg przebywają 13-latek i 16-latek. Najgorsze w tym wszystkim było zachowanie rzekomego sprawcy – kierowca samochodu, który uderzył w chłopców. Mężczyzna uciekł – policja złapała go po 2,5 godz. Okazał się nim 33-latek, który w tym czasie był już w swoim domu w powiecie kościerskim, czyli ok. 40 km od miejsca wypadku.
Mężczyzna nie zgodził się ani na badanie alkomatem, ani narkotestem. Została mu więc pobrana krew, na wyniki jeszcze trzeba poczekać. Ale domyślamy się, jak to się skończy, bo w kwietniu tego roku ten degenerat prowadził po pijaku i stracił prawo jazdy.
Zagadka 40 kilometrów
Policja bada okoliczności wypadku i będzie próbowała ustalić, czy ktoś pomagał kierowcy. Bo jeśli ten porzucił pojazd niedaleko miejsca wypadku, to co robił 40 kilometrów dalej, w powiecie kościerskim?
– Mężczyzna przebywa w policyjnym areszcie. Czynności jeszcze z nim nie wykonujemy. Podejmowaliśmy próbę badania alkotestem i narkotestem, ale nie poddał się tym badaniom, w związku z tym była pobrana od niego krew do analizy. Musimy poczekać na wyniki badań i na opinie biegłego w tym zakresie. Gromadzimy materiał dowodowy, będziemy dokładnie ustalać przyczynę i przebieg tego wypadku. Czynności z zatrzymanym będziemy wykonywać dopiero po ustaleniu tych wszystkich okoliczności. By ewentualnie postawić mu zarzuty, musimy mieć pewność jak to mogło wyglądać — powiedziała „Faktowi” asp. szt. Anetta Potrykus, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wejherowie.
Źródło: Fakt.pl
Udostepnij artykul
