Polityka i spoleczenstwo

Zatrzymali Bąkiewicza, teraz dostają groźby śmierci. "Otwierają się stare rany"

19 czerwca 2026, 08:590 wyswietlen
Udostępnij:

Berlińska szopka Roberta Bąkiewicza i jego fumfli wywołała falę hejtu i nienawiści. Funkcjonariusze, którzy brali udział w akcji, dostają groźby śmierci.

Zatrzymali Bąkiewicza, teraz dostają groźby śmierci. "Otwierają się stare rany"

Berlińska szopka Roberta Bąkiewicza i jego fumfli wywołała falę hejtu i nienawiści. Funkcjonariusze, którzy brali udział w akcji, dostają groźby śmierci.

Bąkiewicz ruszył na Berlin

Gdy we wrześniu 2023 r. PiS ogłosiło swoje listy wyborcze, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Oto Jarosław Kaczyński postawił m.in. na Łukasza Mejzę, dla którego nawet szkoda stukać w klawiaturę, a także Roberta Bąkiewicza – narodowca, awanturnika i krzykacza, który zasłynął m.in. zagłuszaniem przemówienia Powstanki Warszawy Wandy Traczyk-Stawskiej. Tak na dobre rozpoczęła się wątpliwa kariera nacjonalisty, który robi coraz więcej, by punktować u Kaczyńskiego i ponownie dostać się na listy wyborcze PiS. Najnowszy przykład? Berliński cyrk.

Robert Bąkiewicz i jego Ruch Obrony Granic odwiedzili we wtorek Berlin. Przynieśli duży krzyż, który chcieli umieścić przed głazem–pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. Na miejscu pojawiła się niemiecka policja, która wyjaśniła narodowcom, że nie zgłosili wcześniej manifestacji. Funkcjonariusze wyjaśnili, co grupa może robić, a co jest zabronione. Co istotne, instrukcje policji tłumaczono na język polski. Tak więc policja tłumaczyła, Bąkiewicz słuchał. A potem zrobił to, co chciał. Skończyło się płaczem na antenie Republiki, czerwonym noskiem, który był efektem skutecznej akcji niemieckiej policji. Mówiąc w skrócie: pajace z Ruchu Obrony Granic zostali rozgonienie i zatrzymani.

Fala hejtu na służby

Co na to wszystko niemiecka policja? W środowy wieczór wydała stosowne oświadczenie ws. berlińskiej akcji. Dowiadujemy się z niego, że działacze „z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i głośnymi okrzykami zamierzali udać się w kierunku polskiego pomnika. Służby zabroniły im jednak takiego przemarszu”, a „zamiast tego za pośrednictwem tłumacza zaproponowano im zorganizowanie stacjonarnego zgromadzenia w parku lub udanie się do miejsca pamięci pojedynczo”.

„Gdy grupa mimo zakazu ruszyła wspólnie z krzyżem i transparentami w kierunku pomnika, nasze służby przeprowadziły sześć interwencji ograniczających swobodę poruszania się. Ponieważ doszło przy tym do oporu, nasze służby zastosowały również środki przymusu. Po zakończeniu działań policyjnych wszystkie osoby zostały zwolnione” — czytamy w komunikacie.

Polska prawica w akcji

To jednak nie kończy sprawy. Zatrzymanie Bąkiewicza i jego fumfli wywołało w sieci falę hejtu, która jest skierowana w niemiecką policję. Funkcjonariusze otrzymują w komentarzach w sieci groźby śmierci, co opisał „Berliner Zeitung”. „Niemieccy policjanci atakują polskich obywateli – takie przesłanie niesie wideo, które właśnie wywołuje burzę w serwisach społecznościowych” – pisze dziennik.

„Większość komentarzy na stronach takich jak X i YouTube jest skierowana przeciwko Niemcom, ich policji lub rządowi Niemiec” – pisze niemiecki dziennik i dodaje, że „otwierają się stare rany” związane z kontekstem historycznym.

Tylko do środy na kanałach mediów społecznościowych policji pojawiło się prawie 6 tysięcy komentarzy dotyczących tego zdarzenia. „Znaczna część z nich to komentarze pełne nienawiści pochodzące ze środowisk skrajnej prawicy” – pisze gazeta.

Źródło: Gazeta.pl

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz