Polityka i spoleczenstwo

Awantura na miesięcznicy! Gosek ruszył w stronę aktywisty, nie spodobały mu się TE hasła. „Kalumnie”

10 lutego 2025, 10:05540 wyswietlen
Udostepnij:

10. dzień każdego miesiąca nie może być w Polsce dniem normalnym, prawda? W czasie miesięcznicy smoleńskiej doszło do kłótni. Poseł PiS Mariusz Gosek starł się z przeciwnikami jego partii. Gosek vs. przeciwnicy PiS 10 lutego prezes PiS Jarosław Kaczyński, jak ma to w zwyczaju, pojawił się pod pomnikiem smoleńskim na placu Piłsudskiego w Warszawie. Po drugiej stronie stali aktywiści, którzy starali się zagłuszyć jego przemówienie. I tak np. Maciej Bajkowski krzyczał do mikrofonu: „kłamca, kłamca”. Gdyby jednak wszystko pozostało w sferze pyskówek, można byłoby to jeszcze jakoś zrozumieć, ale problem w tym, że do protestujących podszedł poseł PiS Mariusz Gosek, który chciał zmusić Bajkowskiego do zaprzestania skandowania słów o kłamcy. Doszło nawet do tego, że starał się mu… wyrwać megafon. Co gorsza, policja nie chciała mu w tym pomóc, co bardzo go zdziwiło. — Wystarczyło podejść i wyciągnąć wtyczkę od nagłośnienia, co zrobiłem, ale z przykrością stwierdzam, że policja mi to uniemożliwiła — skarżył się potem Gosek w rozmowie z „Faktem”. — Dziwie się policji, bo nie może być zgody na takie kalumnie, okrzyki i dezinformację pamięci prof. Lecha Kaczyńskiego. To są celowi prowokatorzy. To przechodzi ramy funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. Nie może być tak, że policja uniemożliwia mi wyciągnięcie wtyczki,

Awantura na miesięcznicy! Gosek ruszył w stronę aktywisty, nie spodobały mu się TE hasła. „Kalumnie”

10. dzień każdego miesiąca nie może być w Polsce dniem normalnym, prawda? W czasie miesięcznicy smoleńskiej doszło do kłótni. Poseł PiS Mariusz Gosek starł się z przeciwnikami jego partii.

Gosek vs. przeciwnicy PiS

10 lutego prezes PiS Jarosław Kaczyński, jak ma to w zwyczaju, pojawił się pod pomnikiem smoleńskim na placu Piłsudskiego w Warszawie. Po drugiej stronie stali aktywiści, którzy starali się zagłuszyć jego przemówienie. I tak np. Maciej Bajkowski krzyczał do mikrofonu: „kłamca, kłamca”. Gdyby jednak wszystko pozostało w sferze pyskówek, można byłoby to jeszcze jakoś zrozumieć, ale problem w tym, że do protestujących podszedł poseł PiS Mariusz Gosek, który chciał zmusić Bajkowskiego do zaprzestania skandowania słów o kłamcy. Doszło nawet do tego, że starał się mu… wyrwać megafon. Co gorsza, policja nie chciała mu w tym pomóc, co bardzo go zdziwiło.

Wystarczyło podejść i wyciągnąć wtyczkę od nagłośnienia, co zrobiłem, ale z przykrością stwierdzam, że policja mi to uniemożliwiła — skarżył się potem Gosek w rozmowie z „Faktem”. — Dziwie się policji, bo nie może być zgody na takie kalumnie, okrzyki i dezinformację pamięci prof. Lecha Kaczyńskiego. To są celowi prowokatorzy. To przechodzi ramy funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. Nie może być tak, że policja uniemożliwia mi wyciągnięcie wtyczki, aby zatrzymać te kalumnie – dodał.

Kaczyński mówi o ludziach opłacanych przez Putina

W czasie, gdy dochodziło do przepychanek Jarosław Kaczyński sugerował, że jego przeciwnicy to ludzie Władimira Putina. – Sojusznicy Putina kiedyś dokonali resetu i dziś ciągle rządzą Polską na skutek błędu, na skutek tego, że wielu ludzi uwierzyło w kłamstwa, obrzydliwe kłamstwa Tuska. Człowieka, który był gotowy klękać przed Putinem po dokonaniu zbrodni – tłumaczył swojemu elektoratowi prezes PiS, czym dodatkowo rozjuszał swoich krytyków.

Jak widać, obchody miesięcznicy nadal gwarantują obu stronom spore emocje: Kaczyński wyzywa wszystkich od sługusów Rosji, a druga strona – też trochę bez sensu, dodajmy – stara się go zagłuszyć. Może po prostu najlepiej byłoby tego zdziwaczałego staruszka zignorować?

Źródło: Fakt

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz