Nerwy w PiS! Zaczynają tracić cierpliwość do Nawrockiego, padają ostre słowa. „Gów***na kampania”
Im dłużej trwa kampania prezydencka, tym bardziej wrze w PiS. Chyba w partii zrozumieli, w co wdepnęli, bo Karol Nawrocki wciąż nie objawił światu swojej charyzmy. – Gó****na ta nasza kampania – mówią. Trzy scenki z ostatnich tygodni. Pierwsza: Karol Nawrocki cieszy się z okrzyków o „czerwonej hołocie”, skandowanych przez kibiców na Jasnej Górze. Druga: Karol Nawrocki szeroko uśmiechnięty, gdy ludzie na spotkaniu z nim krzyczą obraźliwe hasła o Donaldzie Tusku. Trzecia: Karol Nawrocki dziękuje księdzu za poradę, by zdzielić prof. Antoniego Dudka „prawym albo lewym prostym”. No coś tu nie halo. Tak zachowuje się „obywatelski” kandydat na prezydenta Rzeczpospolitej? Zamiast ostudzić emocje i zapunktować, on potwierdził swój wizerunek niezbyt rozgarniętego króla kiboli. – Powinien był trochę uciszyć te okrzyki: „Nie bać Tuska!” na spotkaniu. A on stał i się cieszył – mówią w rozmowie z „Newsweekiem” politycy PiS. Na Nowogrodzkiej wrze, bo kampania – łagodnie mówiąc – nie wygląda imponująco. Pierwsze tygodnie poświęcono na to, by w ogóle uświadomić ludziom, że ktoś taki jak Karol Nawrocki w ogóle istnieje. Teraz powinna zacząć się ta bardziej merytoryczna część kampanii i próba przebicia się przez bańkę elektoratu PiS. A tu kandydat odstawia takie akcje, a do tego jego poparcie wciąż nie imponuje. – My się

Im dłużej trwa kampania prezydencka, tym bardziej wrze w PiS. Chyba w partii zrozumieli, w co wdepnęli, bo Karol Nawrocki wciąż nie objawił światu swojej charyzmy. – Gó****na ta nasza kampania – mówią.
Trzy scenki z ostatnich tygodni. Pierwsza: Karol Nawrocki cieszy się z okrzyków o „czerwonej hołocie”, skandowanych przez kibiców na Jasnej Górze. Druga: Karol Nawrocki szeroko uśmiechnięty, gdy ludzie na spotkaniu z nim krzyczą obraźliwe hasła o Donaldzie Tusku. Trzecia: Karol Nawrocki dziękuje księdzu za poradę, by zdzielić prof. Antoniego Dudka „prawym albo lewym prostym”.
No coś tu nie halo. Tak zachowuje się „obywatelski” kandydat na prezydenta Rzeczpospolitej? Zamiast ostudzić emocje i zapunktować, on potwierdził swój wizerunek niezbyt rozgarniętego króla kiboli.
– Powinien był trochę uciszyć te okrzyki: „Nie bać Tuska!” na spotkaniu. A on stał i się cieszył – mówią w rozmowie z „Newsweekiem” politycy PiS. Na Nowogrodzkiej wrze, bo kampania – łagodnie mówiąc – nie wygląda imponująco. Pierwsze tygodnie poświęcono na to, by w ogóle uświadomić ludziom, że ktoś taki jak Karol Nawrocki w ogóle istnieje. Teraz powinna zacząć się ta bardziej merytoryczna część kampanii i próba przebicia się przez bańkę elektoratu PiS. A tu kandydat odstawia takie akcje, a do tego jego poparcie wciąż nie imponuje.
– My się tu jakimiś pier****mi zajmujemy, kręcimy filmiki o Klichu… Kogo Klich w ogóle obchodzi?! – wścieka się jeden z posłów PiS. – A tu nie tylko Mentzen, ale zaraz Trzaskowski nam zacznie elektorat podbierać. Gó****na ta nasza kampania jest strasznie – dodaje. Jeden z głównych zarzutów: nie wiadomo, do kogo kampania jest skierowana. Czy Nawrocki miał przekonać umiarkowany elektorat? Po ostatnich akcjach chyba jest skreślony. A może to ma być zdecydowany atak na prawo? Spora część elektoratu Konfederacji nie cierpi PiS-u i bajka o „obywatelskim” ich nie przekona.
Konfederacja zaszkodzi?
Mijają tygodnie, a cierpliwości zaczyna brakować. Poparcie nie rośnie, najwyraźniej skręt w prawo nic nie dał, rośnie obawa o wynik Sławomira Mentzena.
– Pani sobie wyobraża, co będzie, jeśli Mentzen urośnie do 17-18 procent? Wie pani, skąd on weźmie wyborców? My wiemy i może się to skończyć tragicznie – mówi „Newsweekowi” rozmówca z PiS. Najgorszy dla partii scenariusz zakłada, że część polityków opuści Nowogrodzką i znajdzie swoje miejsce u boku rosnącej Konfederacji. I zabierze ze sobą część elektoratu. A to może oznaczać początek końca PiS.
Źródło: Newsweek
Udostepnij artykul
