Polityka i spoleczenstwo

Zero litości! Został zapytany o Nawrockiego, odpowiedział w ostrych słowach. „Gdyby Kaczyński wystawił osła...”

1 lutego 2025, 20:42697 wyswietlen
Udostepnij:

W PiS czekają, aż Karol Nawrocki objawi swoją charyzmę, którą porwie tłumy do urn wyborczych. W zalety „obywatelskiego” kandydata nie wierzy socjolog Jakub Bierzyński. – Gdyby Jarosław Kaczyński wystawił osła, to 20 proc. Poparłoby tego osła – ocenia dosadnie ekspert. Karol Nawrocki tłumów nie porywa, nie porywa też wszystkich na Nowogrodzkiej. W PiS mają świadomość, że „obywatelski” kandydat ma, nazwijmy to, pewne „braki wiecowe”. Teraz cieszą się, że przykleił sobie sztuczny uśmiech do twarzy i nie czyta z kartki. Choć Nawrocki jest szerzej nieznany i ma te deficyty, to i tak z marszu stał się jednym z dwóch – obok Rafała Trzaskowskiego – faworytów w wyborach prezydenckich. To oczywiste: automatycznie zgarnia głosy wyborców PiS.  – Gdyby Jarosław Kaczyński wystawił osła, to 20 proc. poparłoby tego osła – mówi dosadnie socjolog Jakub Bierzyński w rozmowie z „Newsweekiem”. Nie ma on o Nawrockim zbyt dobrego zdania. – Jest drewniany, bez charyzmy, polotu, doświadczenia i ogłady. Jest sztywny, mówi jak biurokrata – wylicza socjolog. – Udało się go wyuczyć przyklejonego uśmiechu i standardowych gestów, ale nic ponad to. Jest to kandydat o zdecydowanie mniejszym potencjale niż Andrzej Duda – ocenia.  Jak wskazuje, Duda był zupełnie inną osobą, typem „grzecznego chłopca, idealnego zięcia”. Nawrocki reprezentuje inny typ. – To twardogłowy nacjonalista, dosyć brutalny – wskazuje Jakub

Zero litości! Został zapytany o Nawrockiego, odpowiedział w ostrych słowach. „Gdyby Kaczyński wystawił osła...”

W PiS czekają, aż Karol Nawrocki objawi swoją charyzmę, którą porwie tłumy do urn wyborczych. W zalety „obywatelskiego” kandydata nie wierzy socjolog Jakub Bierzyński. – Gdyby Jarosław Kaczyński wystawił osła, to 20 proc. Poparłoby tego osła – ocenia dosadnie ekspert.

Karol Nawrocki tłumów nie porywa, nie porywa też wszystkich na Nowogrodzkiej. W PiS mają świadomość, że „obywatelski” kandydat ma, nazwijmy to, pewne „braki wiecowe”. Teraz cieszą się, że przykleił sobie sztuczny uśmiech do twarzy i nie czyta z kartki.

Choć Nawrocki jest szerzej nieznany i ma te deficyty, to i tak z marszu stał się jednym z dwóch – obok Rafała Trzaskowskiego – faworytów w wyborach prezydenckich. To oczywiste: automatycznie zgarnia głosy wyborców PiS. 

– Gdyby Jarosław Kaczyński wystawił osła, to 20 proc. poparłoby tego osła – mówi dosadnie socjolog Jakub Bierzyński w rozmowie z „Newsweekiem”. Nie ma on o Nawrockim zbyt dobrego zdania.

– Jest drewniany, bez charyzmy, polotu, doświadczenia i ogłady. Jest sztywny, mówi jak biurokrata – wylicza socjolog. – Udało się go wyuczyć przyklejonego uśmiechu i standardowych gestów, ale nic ponad to. Jest to kandydat o zdecydowanie mniejszym potencjale niż Andrzej Duda – ocenia.  Jak wskazuje, Duda był zupełnie inną osobą, typem „grzecznego chłopca, idealnego zięcia”. Nawrocki reprezentuje inny typ.

– To twardogłowy nacjonalista, dosyć brutalny – wskazuje Jakub Bierzyński.   Jego zdaniem Jarosław Kaczyński nie wybrał Nawrockiego z uwagi na jego wyborcze szanse. Kluczowy był interes partyjny i samego prezesa. 

Dlaczego nie Przemysław Czarnek, który miał zdecydowanie większe szanse? Bo trudno by było nim sterować. Dlaczego nie Morawiecki? Bo ma znacznie szersze ambicje niż udział w kampanii na prezydenta. Chce zbudować swoją pozycję polityczną, przejąć schedę po Kaczyńskim. Prezes świetnie sobie zdaje z tego sprawę – uważa ekspert. – Tak naprawdę cel jest bardzo prosty: żeby Nawrocki przeszedł do drugiej tury, bo to umożliwi uniknięcie kompromitacji, a w związku z tym pozycja Kaczyńskiego jako przywódcy PiS będzie niezagrożona. To dla niego ważniejsze niż prezydentura – kwituje Jakub Bierzyński.

Źródło: Newsweek

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz