Polityka i spoleczenstwo

Wójcik wściekła na Arłukowicza. TAKIEJ odpowiedzi się nie spodziewała. "Kiedyś wpadnę na widzenie"

9 kwietnia 2025, 07:49575 wyswietlen
Udostepnij:

Anna Wójcik, była współpracownica Mateusza Morawieckiego twierdzi, że Bartosz Arłukowicz przekroczył granicę, której polityk nie powinien przekraczać. Poszło o pewien wpis europosła KO. Anna Wójcik chce pozwać Arłukowicza Nazwisko Anny Wójcik nie jest może powszechnie znane, ale dziś to jedna z najważniejszych postaci w świecie polskiej polityki – to była współpracownica Mateusza Morawieckiego, która jest podejrzana o przyjęcie 3,5 mln złotych łapówki w aferze RARS. Teraz chce pozwać Bartosza Arłukowicza. Chodzi o wpis europosła na X, w którym ten napisał, że „pani Ania W.” po wyjściu z aresztu szybko odwiedziła prawicowe redakcje, a nie udała się do domu, gdzie czekało na nią dziecko z autyzmem. – Autyzm nie jest tak pilny, jak występy pani Ani – zakpił polityk. Pani Ania W. po wizycie w Republika była w Polsce24. Autyzm nie jest tak pilny, jak występy pani Ani. — Bartosz Arlukowicz (@Arlukowicz) April 3, 2025 Słowa dawnego ministra PO na tyle zirytowały urzędniczkę, że ta chce teraz go pozwać – na antenie wPolsce24 powiedziała, że przygotowywany jest pozew przeciwko Arłukowiczowi, polityk miał w jej odczuciu oczernić jej rodzinę oraz wykorzystać chorobę jej dziecka. – Zostałam w to wszystko politycznie wmanewrowana. Wmanewrowana została moja rodzina, moje dzieci, moi rodzice, którzy mają 80

Wójcik wściekła na Arłukowicza. TAKIEJ odpowiedzi się nie spodziewała. "Kiedyś wpadnę na widzenie"

Anna Wójcik, była współpracownica Mateusza Morawieckiego twierdzi, że Bartosz Arłukowicz przekroczył granicę, której polityk nie powinien przekraczać. Poszło o pewien wpis europosła KO.

Anna Wójcik chce pozwać Arłukowicza

Nazwisko Anny Wójcik nie jest może powszechnie znane, ale dziś to jedna z najważniejszych postaci w świecie polskiej polityki – to była współpracownica Mateusza Morawieckiego, która jest podejrzana o przyjęcie 3,5 mln złotych łapówki w aferze RARS. Teraz chce pozwać Bartosza Arłukowicza. Chodzi o wpis europosła na X, w którym ten napisał, że „pani Ania W.” po wyjściu z aresztu szybko odwiedziła prawicowe redakcje, a nie udała się do domu, gdzie czekało na nią dziecko z autyzmem. – Autyzm nie jest tak pilny, jak występy pani Ani – zakpił polityk.

Słowa dawnego ministra PO na tyle zirytowały urzędniczkę, że ta chce teraz go pozwać – na antenie wPolsce24 powiedziała, że przygotowywany jest pozew przeciwko Arłukowiczowi, polityk miał w jej odczuciu oczernić jej rodzinę oraz wykorzystać chorobę jej dziecka. – Zostałam w to wszystko politycznie wmanewrowana. Wmanewrowana została moja rodzina, moje dzieci, moi rodzice, którzy mają 80 i 90 lat – powiedziała. Nikt, kto będzie szkalował moją rodzinę, mnie, moje dziecko, nie pozostanie bez odpowiedzialności prawnej dodała.

Arłukowicz opowiada

Sam najbardziej zainteresowany już odpowiedział byłej współpracownicy Morawieckiego. – Pani Aniu. Dopóki Pani występuje w propagandowo-partyjnych przybudówkach PIS, nie będę miał ochoty z Panią wymienić poglądów. Ale kiedyś może wpadnę na widzenie. Wtedy pogadamy. Powodzenia. Mam nadzieję, że Pan Premier Morawiecki Panią wspiera – przekazał.

Arłukowiczowi chodziło o to, że Wójcik wyszła z aresztu z powodu tego, że jej syn jest w spektrum autyzmu – to troska o niego skłoniła prokuraturę do wypuszczenia Wójcik na wolność. – W dniu 2 kwietnia 2025 r. uzyskano opinię, z której wynika, że istnieje możliwość, iż opieka sprawowana nad dzieckiem przez tylko jednego rodzica uniemożliwi małoletniemu prawidłową egzystencję lub pogłębi jego chorobę – sugerowała obrona.

W odpowiedzi prokurator zdecydował o wypuszczeniu Wójcik, prosząc tylko o 400 tys. złotych kaucji i nakazując policyjny dozór.

Źródło: wPolsce24

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz