Zbałamucił posłankę PiS i tak zaczął swoją karierę Nikodema Dyzmy. Imprezował nawet z Rydzykiem! "Wykorzystałem sytuację"
Każdy słyszał o oszustwie „na wnuczka” czy „wujka z Ameryki”, ale wiedzieliście, że można dorobić się „Casanovę”? Okazuje się, że pewien kanciarz z Torunia wiedział, jak się zakręcić, aby dzięki bliskiej relacji z polityczką PiS nawiązać lukratywne znajomości. Na zauroczenie nie ma rady Jak przekazał „Onet”, Centralne Biuro Śledcze prowadzi sprawę, której nadano kryptonim „Casanova” ze względu na pojawiające się w niej wątki romantyczne. Chodzi dokładnie o bliską relację Tomasza J. toruńskiego oszusta, który dzięki zawładnięciu sercem posłanki PiS Iwony Arent zdołał poznać od środka świat polskiej polityki i zarobić na tym setki tysięcy złotych. Z opublikowanego raportu dowiadujemy się, że kobieta miała wspierać go w dążeniach mających na celu ubijanie nowych interesów. Tomasz J. czuł się jak ryba w wodzie i okazało się, że bardzo szybko znalazł wspólny język z osobami pracującymi na ulicy Wiejskiej. – Do parlamentu, ministerstw i spółek Skarbu Państwa wchodził jak do siebie. W sejmowym hotelu imprezował z członkami rządu i parlamentarzystami. Romans z posłanką PiS wykorzystał do prowadzonej misternie korupcyjnej gry – pisze „Onet” – Za rządów PiS, dzięki bliskiej znajomości z Iwoną Arent, wszedł do świata polityki, nawiązując kontakty, które pozwoliły mu „zarobić krocie”. Kochanek posłanki PiS miał być na „ty” z wieloma

Każdy słyszał o oszustwie „na wnuczka” czy „wujka z Ameryki”, ale wiedzieliście, że można dorobić się „Casanovę”? Okazuje się, że pewien kanciarz z Torunia wiedział, jak się zakręcić, aby dzięki bliskiej relacji z polityczką PiS nawiązać lukratywne znajomości.
Na zauroczenie nie ma rady
Jak przekazał „Onet”, Centralne Biuro Śledcze prowadzi sprawę, której nadano kryptonim „Casanova” ze względu na pojawiające się w niej wątki romantyczne. Chodzi dokładnie o bliską relację Tomasza J. toruńskiego oszusta, który dzięki zawładnięciu sercem posłanki PiS Iwony Arent zdołał poznać od środka świat polskiej polityki i zarobić na tym setki tysięcy złotych. Z opublikowanego raportu dowiadujemy się, że kobieta miała wspierać go w dążeniach mających na celu ubijanie nowych interesów. Tomasz J. czuł się jak ryba w wodzie i okazało się, że bardzo szybko znalazł wspólny język z osobami pracującymi na ulicy Wiejskiej.
– Do parlamentu, ministerstw i spółek Skarbu Państwa wchodził jak do siebie. W sejmowym hotelu imprezował z członkami rządu i parlamentarzystami. Romans z posłanką PiS wykorzystał do prowadzonej misternie korupcyjnej gry – pisze „Onet” – Za rządów PiS, dzięki bliskiej znajomości z Iwoną Arent, wszedł do świata polityki, nawiązując kontakty, które pozwoliły mu „zarobić krocie”.
Kochanek posłanki PiS miał być na „ty” z wieloma ważnymi politykami, a także członkami zarządów spółek Skarbu Państwa, m.in. Orlenu i Tauronu. Co więcej, był nawet regularnym gościem na imprezach u ojca Tadeusza Rydzyka w Toruniu, na których miał okazję nawet nawiązać znajomość z Jarosławem Kaczyńskim. – Prezes już był tak blisko mnie… no to oczywiście wykorzystałem sytuację, nie? – mówił w nagranej przez CBA rozmowie z posłanką Arent.
Iwona Arent odpowiada
Działaczka PiS opublikowała oficjalne oświadczenie w następstwie pojawienia się w sieci raportu „Onetu”. Arent stwierdziła, że nigdy nie wspierała mężczyzny w działaniach korupcyjnych, a co więcej, nie miała nawet pojęcia o tym, że zarabiał on setki tysięcy dzięki lobbowaniu poznawanych przez nią polityków. Jak napisała, ona sama „padła ofiarą oszustwa”. Poniżej pełna treść oświadczenia:
Oświadczenie:
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej treściami dawnych rozmów prowadzonych z Tomaszem J., chcę stanowczo podkreślić, że ich wyciąganie i przedstawianie w obecnym kontekście jest nieuczciwe i wprowadza opinię publiczną w błąd. W tamtym czasie ufałam Tomaszowi J. i nie miałam żadnych podstaw, by kwestionować jego intencje. Zostałam oszukana jak wiele innych osób. Nie miałam pojęcia o jego podwójnym życiu ani o działaniach, które prowadził
Gdy tylko nabrałam wątpliwości co do działań Tomasza J., podjęłam odpowiednie kroki i przekazałam stosowne informacje właściwym służbom. W dalszym kontakcie z Tomaszem J. kierowałam się odpowiedzialnością i koniecznością wyjaśnienia sprawy, współpracując przy tym z odpowiednimi służbami. Stanowczo podkreślam, że nigdy nie pomagałam Tomaszowi J. w żadnych nielegalnych działaniach. Zdecydowanie potępiam wszelkie działania o charakterze korupcyjnym i w pełni wspieram działania organów ścigania mające na celu wyjaśnienie tej sprawy
Należy wyraźnie podkreślić, że to Tomasz J. dopuścił się nieuczciwych działań!! Próby wciągania mnie w tę sprawę to nic innego jak kolejna polityczna nagonka
W odpowiedzi na opublikowany dziś artykuł przez @onetpl informuję: pic.twitter.com/knHlz1Qfj6
— Iwona Arent (@IwonaArent) February 25, 2025
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
