Polityka i spoleczenstwo

Ziobro błaznuje, w PiS nie ma zachwytu! W kuluarach padają mocne słowa. „Dziecinada”

4 lutego 2025, 05:00771 wyswietlen
Udostepnij:

Zbigniew Ziobro zrobił wokół swojego przesłuchania cyrk. Oficjalnie PiS pochwala tę błazenadę i broni byłego ministra, ale w kuluarach nie brakuje krytycznych słów. – To nie działa na korzyść PiS – mówią na Nowogrodzkiej. W piątek 31 stycznia Zbigniew Ziobro zrobił cyrk w sprawie swojego przesłuchania przez komisję śledczą. Od rana szukała go policja, a ten udzielał wywiadu w TV Republika. Koniec końców funkcjonariusze dowieźli go na miejsce, ale Ziobro nie został przesłuchany, bo komisja zakończyła posiedzenie. Polityk PiS brylował potem w mediach. Kreował z siebie bohatera, przed którym stchórzyli posłowie zasiadający w komisji śledczej. Gdzie był prezes? PiS oczywiście oficjalnie chwali swojego człowieka, ale nie umknęło uwadze opinii publicznej, że w piątek Ziobrze towarzyszyli głównie koledzy z dawnej Suwerennej Polski. Nie było nikogo z PiS, nie było Jarosława Kaczyńskiego. Krzysztof Ziemiec zapytał zapytał nawet o to Ziobrę, gdy ten gościł na antenie RMF FM. – Nie rozmawiałem z panem prezesem ani z nikim z PiS. (…) Nie jestem chłopcem, który potrzebuje, żeby pogłaskać i to niezwłocznie – powiedział były minister i zapewnił, że ma „dobre relacje z kolegami z PiS”. Ziobro za bardzo się popisuje? Portal naTemat.pl postanowił podpytać w kuluarach, co politycy PiS sądzą o popisach Ziobry. W nieoficjalnych

Ziobro błaznuje, w PiS nie ma zachwytu! W kuluarach padają mocne słowa. „Dziecinada”

Zbigniew Ziobro zrobił wokół swojego przesłuchania cyrk. Oficjalnie PiS pochwala tę błazenadę i broni byłego ministra, ale w kuluarach nie brakuje krytycznych słów. – To nie działa na korzyść PiS – mówią na Nowogrodzkiej.

W piątek 31 stycznia Zbigniew Ziobro zrobił cyrk w sprawie swojego przesłuchania przez komisję śledczą. Od rana szukała go policja, a ten udzielał wywiadu w TV Republika. Koniec końców funkcjonariusze dowieźli go na miejsce, ale Ziobro nie został przesłuchany, bo komisja zakończyła posiedzenie. Polityk PiS brylował potem w mediach. Kreował z siebie bohatera, przed którym stchórzyli posłowie zasiadający w komisji śledczej.

Gdzie był prezes?

PiS oczywiście oficjalnie chwali swojego człowieka, ale nie umknęło uwadze opinii publicznej, że w piątek Ziobrze towarzyszyli głównie koledzy z dawnej Suwerennej Polski. Nie było nikogo z PiS, nie było Jarosława Kaczyńskiego. Krzysztof Ziemiec zapytał zapytał nawet o to Ziobrę, gdy ten gościł na antenie RMF FM.

Nie rozmawiałem z panem prezesem ani z nikim z PiS. (…) Nie jestem chłopcem, który potrzebuje, żeby pogłaskać i to niezwłocznie – powiedział były minister i zapewnił, że ma „dobre relacje z kolegami z PiS”.

Ziobro za bardzo się popisuje?

Portal naTemat.pl postanowił podpytać w kuluarach, co politycy PiS sądzą o popisach Ziobry. W nieoficjalnych rozmowach wychodzi irytacja zachowaniem byłego ministra.

– Ziobro chciał być w świetle kamer i zostać bohaterem. Taka gra wywołuje emocje i może o to mu chodziło. O tym się właśnie teraz u nas rozmawia. Słychać, że Ziobro gra na emocje i stawia chojraka. Zrobił show i gra bohatera. Ale trochę gra na nerwach – mówi jeden z polityków PiS. Nie brakuje obaw, że cała ta zabawa zaszkodzi partii.

Wątpię, czy po tym wszystkim PiS wzrośnie poparcie. Uważam, że ta cała sprawa nie działa na korzyść PiS – wskazują rozmówcy portalu. – Wcześniej była ucieczka Romanowskiego i zarzuty, że stchórzył. Teraz nie mogli znaleźć Ziobry. A łatwo dorobić łatkę, że skoro nie chce mówić, to ma coś do ukrycia. To wszystko może się odbić rykoszetem na PiS. Z tych jego igraszek z komisją zrobił się kabaret – podkreślają politycy z Nowogrodzkiej.

Mimo wszystko nie dziwią się Ziobrze, że wybrał taki sposób rozwiązania sytuacji.

Dla mnie wszystko, co dzieje się wokół sprawy Zbigniewa Ziobry to dziecinada. Ale ja nie dziwię się, że on – skoro już znalazł się w takiej sytuacji – usiłuje wykorzystać ją do swoich celów – wskazuje jeden z polityków PiS. W tym momencie Ziobro gra na siebie i raczej niewiele obchodzi go, jak odbije się to na partii. Tak samo zrobił Marcin Romanowski – jego ucieczka narobiła Nowogrodzkiej problemów. Partyjni koledzy woleli mieć męczennika w areszcie, a nie uciekiniera.

Źródło: naTemat.pl

Udostepnij artykul

Komentarze

Ladowanie...

Dodaj komentarz