Zrobili z Tuska hitlerowca, nie do wiary jak tłumaczyli się w sądzie. "Mówili o wąsiku Charliego Chaplina"
Końca dobiegł proces Donalda Tuska z „Gazetą Polską”, poznaliśmy też kulisy sprawy. Szczególnie żenująca była linia obrony autorów skandalicznej okładki. Donald Tusk w roli Charliego Chaplina? W końcu poznaliśmy wyrok w sprawie „Gazeta Polska” vs. Donald Tusk – słynna okładka z lipca 2022 r. z obecnym premierem, a wtedy liderem opozycji zdaniem sądu w Warszawie wzbudzała oczywiste skojarzenia: politykowi został dodany hitlerowski wąsik, co mogło przez niego być uznane ze obraźliwe. Charakterystyczny prostokątny wąsik to oczywiste skojarzenie z Adolfem Hitlerem i wiedzą o tym nawet dzieci… ale nie redakcja „Gazety Polskiej”, bo jej taki zarost przywoływał na myśl… Charliego Chaplina. Na fotomontażu Tusk wznosił też pięść w górę – i to zdaniem czasopisma nie miało kojarzyć się z niczym złym. — Pozwani w toku postępowania dużo mówili o zaciśniętej pięści jako symbolu lewicowego sprzeciwu, o wąsiku Charliego Chaplina czy o Zakonie Krzyżackim. Jednak wykorzystany zbiór symboli, tu i teraz, w Polsce w XXI w., jednoznacznie kojarzy się z Hitlerem i nazistowskim okupantem. I nie zmienią tego historyczne wywody pozwanych — uzasadnił wyrok sędzia Sądu Okręgowego Rafał Wagner. — Tak jak swastyka nie jest dziś symbolem szczęścia i pomyślności, tak samo człowiek z wyciągniętą ręką, charakterystycznym wąsikiem, groźną miną i hasłem

Końca dobiegł proces Donalda Tuska z „Gazetą Polską”, poznaliśmy też kulisy sprawy. Szczególnie żenująca była linia obrony autorów skandalicznej okładki.
Donald Tusk w roli Charliego Chaplina?
W końcu poznaliśmy wyrok w sprawie „Gazeta Polska” vs. Donald Tusk – słynna okładka z lipca 2022 r. z obecnym premierem, a wtedy liderem opozycji zdaniem sądu w Warszawie wzbudzała oczywiste skojarzenia: politykowi został dodany hitlerowski wąsik, co mogło przez niego być uznane ze obraźliwe.
Charakterystyczny prostokątny wąsik to oczywiste skojarzenie z Adolfem Hitlerem i wiedzą o tym nawet dzieci… ale nie redakcja „Gazety Polskiej”, bo jej taki zarost przywoływał na myśl… Charliego Chaplina. Na fotomontażu Tusk wznosił też pięść w górę – i to zdaniem czasopisma nie miało kojarzyć się z niczym złym.
— Pozwani w toku postępowania dużo mówili o zaciśniętej pięści jako symbolu lewicowego sprzeciwu, o wąsiku Charliego Chaplina czy o Zakonie Krzyżackim. Jednak wykorzystany zbiór symboli, tu i teraz, w Polsce w XXI w., jednoznacznie kojarzy się z Hitlerem i nazistowskim okupantem. I nie zmienią tego historyczne wywody pozwanych — uzasadnił wyrok sędzia Sądu Okręgowego Rafał Wagner.
— Tak jak swastyka nie jest dziś symbolem szczęścia i pomyślności, tak samo człowiek z wyciągniętą ręką, charakterystycznym wąsikiem, groźną miną i hasłem nazistowskiej armii nie jest Charliem Chaplinem z filmu „Dyktator” — dodał.
Jaki więc wyrok usłyszała „Gazeta Polska”? Ma opublikować przeprosiny, które mają pojawić się na okładce tygodnika i na stronie internetowej, wszystko w ciągu 14 dni.
„Płacę wysoką cenę”
Gazetę Tomasza Sakiewicza pozwał sam Tusk, który przed sądem tłumaczył, że takie publikacje szkalują jego wizerunek, co odbija się negatywnie na jego życiu.
— Płacę wysoką cenę osobiście i moja rodzina, ale też życie publiczne w Polsce jest narażone na bardzo poważne straty poprzez używanie takich niezgodnych z prawdą insynuacji. W mojej ocenie tu mieliśmy do czynienia z bardzo brutalnym przekroczeniem granic — tłumaczył na sali rozpraw premier. Dowiedzieliśmy się też, że otrzymuje groźby karalne, z których wynika, że ich autorzy posądzają go o proniemieckie sympatie. Stąd porównanie go do Hitlera mogło sprowokować kogoś nawet do rękoczynów czy czegoś jeszcze groźniejszego.
Źródło: Onet
Udostepnij artykul
